Z racji dłuższej przerwy w życiu zawodowym spowodowanym ciążą i urlopem macierzyńskim wymyśliłam sobie, że warto by podnieść swoją pozycję na rynku pracy. Najlepszym ku temu sposobem, w moim odczuciu, jest podjęcie studiów podyplomowych. Rozeznałam zatem kierunki oferowane przez wyższe uczelnie. Kierunki nie powiem ciekawe i każdy jest w stanie zaspokoić swoje ambicje o ile je w ogóle ma. Ale nie tutaj tkwi problem. Problem pojawia się w zakładce: koszt studiów;( Wydawałoby się niż demograficzny i uczelnie powinny się łapać każdego studenta a co za tym idzie cennik powinien być niższy aby chwycić ich jak największą liczbę. Otóż jestem w błędzie bowiem sytuacja wygląda wręcz odwrotnie i czas powrotu na studia bądź kontynuację będę musiała odłożyć w czasie. Może na rok albo dwa...
piątek, 29 maja 2009
niedziela, 10 maja 2009
Chrzest
Dzisiaj jeden z ważniejszych dni w życiu naszego Kuby. On sam jeszcze sobie nie zdaje sprawy z tego co się dzisiaj będzie działo wokół Jego osoby ale .... moim zdaniem jest to jeden z ważniejszych sakramentów kościelnych.
A jakim będzie człowiekiem później, w dorosłym życiu ... hmmm to wszystko zależy od nas, rodziców, rodziny.
Ten sakrament jednak otwiera mu drogę do lepszego świata i miejmy nadzieję, że będzie umiał w przyszłości z tego korzystać i będzie szczęśliwy.
poniedziałek, 4 maja 2009
Chwila dla związku
Wczoraj wreszcie mieliśmy chwile dla siebie. Naszego kochanego Skrzata zabrali na spacer rodzice chrzestni a my w tym czasie rozkoszowaliśmy się chwila ciszy i spokoju.
Chwila pomimo tego, że trwała dwie godziny wydawała się ułamkiem sekundy. Nie zdążyliśmy nadrobić wszystkich zaległości. To było jak randka, którą trzeba kończyć bo rodzice wołają. Miała coś w sobie. Trochę romantyzmu i niepewności - jak to będzie, jak zaplanować tą chwilę żeby było przyjemnie i żeby żadna sekunda nie została zmarnowana.
Randka szybko minęła ale była nam bardzo potrzebna i mam nadzieję, że będziemy mogli ją znowu za jakiś czas powtórzyć.
piątek, 10 kwietnia 2009
Piekarnia
Wszędzie można oszczędzać przed świętami ale nie w piekarni i nie na chlebie. Święta tuż tuż więc stanęłam jak reszta społeczeństwa w kolejce do piekarni. Kolejka była spora więc był czas żeby pogadać, pooglądać towar na półkach etc. Trochę czasu zeszło, odstałam swoje ale wesoło było więc nie narzekam. Parę osób za mną stanęła moja mama i zaczęła mnie namawiać na kupno ciasta. Dyskusja rozgorzała bo ja przecież na diecie i tyle co się wcisnęłam w ulubione jeansy. Ludzie patrzą a my dyskutujemy. W końcu uległam, myślę okey kupię tą babka cytrynowa bo przecież aż się do mnie uśmiecha a Moja Druga Połowa lubi słodycze i nastrój świąteczny musi być. Podeszłam do kasy i kupiłam zaplanowany chleb, upatrzoną babkę i płacę i wtedy słyszę moją kochaną mamę: tylko tyle, weź sobie jeszcze sernik albo makowiec i ... się zaczęło - my dyskutujemy, ludzie patrzą, kolejka stoi. Ostatecznie stanęło na moim i wyszłam z samą babką. SUKCES bo z moją mamą nie jest to takie łatwe i oczywiste. A swoją drogą to ci ludzie wyjątkowo cierpliwi dzisiaj są - atmosfera świąteczna czy jak...
WESOŁYCH ŚWIĄT
piątek, 27 marca 2009
W poszukiwaniu smoczka...
Ranek jak to ranek. Wstałam razem z mężem. Mąż poszedł do pracy ja jak zwykle, w okresie macierzyńskiego oczywiście, zostałam w domu. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić obudził się Kuba i się zaczęło... Dziecko marudne, jeść nie chcę, pielucha sucha więc myślę sobie smoka mu pocisnę. Taaa tylko gdzie ten smok. Poszukiwania zostały rozpoczęte. Dziecko płacze - matka szuka. Przekopałam łóżeczko, wlazłam pod meble i nic. Zadzwoniłam więc do swojej Drugiej Połowy w nadziei, że pamięta gdzie ów smoczek leży. Niestety nadzieje pozostały niespełnione a poszukiwania kontynuowane. Z poszukiwań smoczka zrobiły się wielkie porządki wyszłam bowiem z założenia, że nawet jeśli jestem "ślepa" to zauważę go przy porządkach. Niestety mieszkanie posprzątane, smoczka nie ma. Zrezygnowana napisałam sms-a do mojej Drugiej Połowy: kup smoczek i... szukam dalej. Ooo radości zguba się znalazła ale ... dopiero po zakupie dwóch nowych smoczków. Złośliwość rzeczy martwych bo kto by pomyślał, że leży sobie spokojnie w nosidełku a niestety mówić nie umie:(