Widziałam niedawno program w telewizji. Młody przedsiębiorca założył firmę "Mąż do wynajęcia" i pełni funkcję męża na godziny. Do jego obowiązków należy między innymi wyprowadzenie psa na spacer, odbiór dziecka z przedszkola, naprawa cieknącego kranu etc. To wszystko oczywiście za odpowiednie, nie małe wynagrodzenie.
Firma podobno dobrze funkcjonuje i cały czas się rozwija. Na temat tej działalności gospodarczej pojawiło się już sporo artykułów bo pomysł trzeba przyznać nowatorski.
A ja się zastanawiam czy równie dużym zainteresowaniem cieszyła by się firma np. pod nazwą "żona na godziny"? I czy na pewno trafiały by do niej osoby potrzebujące np. pomocy w ugotowaniu obiadu, posprzątaniu mieszkania, opieki nad dzieckiem etc.? A może zupełnie inni klienci?
środa, 10 marca 2010
Żona na godziny??
Błędy w CV
Najczęściej pojawiające się błędy w CV to:
-Brak wpisu w CV celu zawodowego,
-Brak profilu zawodowego kandydata,
-Niewłaściwa kolejność dokumentu,
-Nieczytelne CV,
-Nieczytelne lub niewłaściwe zdjęcie,
-Nieaktualne dane osobowe.
Niestety tak niedopracowane dokumenty nie mają szans. CV to nasza wizytówka i nie chodzi o to żeby pracodawca nas zapamiętał tylko żeby nas dobrze zapamiętał.
Oto kilka wskazówek:
sobota, 6 marca 2010
Employer Branding w rekrutacji
Rozmowa w sprawie pracy w dużej i znanej firmie doradztwa personalnego. Nastawienie kandydata pozytywne. Wejście do budynku nie zapowiadało więc porażki całego przedsięwzięcia. A jednak...
Weszłam do firmy. W poczekalni siedziały już dwie osoby plus ... sekretarka. Sekretarka nie wykazała żadnego zainteresowania moją osobą, pomimo zapewnień osoby rekrutującej mnie dzień wcześniej, że zostanę przez nią pokierowana do właściwej osoby. Później zaobserwowałam, że zainteresowanie pojawiało się jedynie wtedy, kiedy nowa osoba chciała wejść do jednego z pokoi.
Uparcie jednak podeszłam do sekretarki, przedstawiłam się i podałam nazwę stanowiska, na które aplikuję. Mimo obietnicy ze strony sekretarki, że przekaże informację dalej o moim pojawieniu się nic się nie działo. Nie wykonała żadnego telefonu, nie wstała aby podejść do koleżanki i przekazać wiadomość. Nic. Siedziała i podbijała pieczątką sterty dokumentów, więc trudno było uwierzyć, że ktoś się nami zainteresuje.
Po jakiejś chwili weszła pani można się domyślić, że to rekruter (nie przedstawiła się) ale znała nazwę stanowiska, o które się ubiegam. W trakcie rozmowy okazało się, że byłaby to praca na zastępstwo o czym nikt wcześniej nie raczył mnie poinformować. Nie wspomnę już o tym, że cała rozmowa miała miejsce w drzwiach przy wszystkich czekających na swoją kolej osobach więc o prywatności, dyskrecji i tajności rozmowy nie było mowy.
Pracowałam w różnych firmach, na różnych stanowiskach. Ludzie bywają różni ale nawet kandydując do pracy jako student byłam lepiej traktowana. Ówczesny przyszły pracodawca zaprosił mnie do swojego gabinetu, poprosił żebym usiadła i zaczął ze mną rozmawiać. A teraz? Rozmowa w drzwiach, nierzetelne przekazywanie informacji etc.
Czyżby wszystko aż tak bardzo się zmieniło? Nie liczy się już pracownik a jedynie pracodawca, klient, który stawia warunki? A co jeśli pracownik też ma swoje oczekiwania?

